Heyah – kontrowersje i Lenin.

8 01 2013

50ebba166a014_k27

W ubiegłym tygodniu w mediach pojawiła się nowa kampania Heyah (autorstwa agencji G7) z Włodzimierzem Leninem w roli głównej – pstryk – burza gotowa.

Ale od początku…  Z zaczerwienionego (przypadek? Nie sądzę:) ) oka dziewczyny wychodzi Lenin, resztę zobaczcie sami:

Komisja Etyki Reklamy ma ręce pełne roboty. Do tej pory wpłynęło do niej około 800 skarg na tę reklamę, a część z nich odwoływała się nawet do łamania prawa (propagowanie ustrojów totalitarnych). Co więcej w internecie wybuchła prawdziwa burza. Na fanpage’u Heyah pojawiło się mnóstwo negatywnych komentarzy (polecam przejrzeć), a na YouTube’ie pojawiły się filmy zestawiające zbrodnie związane z ustrojem komunistycznym i Heyah oraz nie mogło zabraknąć ironicznych memów związanych z totalitaryzmem i tą marką. Po wpisaniu na YT hasła „Heyah reklama lenin” możemy trafić na takie tytuły, jak: „Radykalny zbrodniarz postać Heyah”, lub ” Skandal – Heyah – Lenin i komuna!”.  Tłum zbulwersowanych i oburzonych reklamą stale powiększał się w ciągu ostatniego tygodnia.

4 stycznia na fanpage’u Heyah zostało opublikowane oświadczenie:

W odpowiedzi na komentarze, które pojawiają się w nawiązaniu do naszej ostatniej kampanii chcieliśmy powiedzieć, że jedynym celem reklamy jest poinformowanie Konsumentów o najnowszej ofercie sieci heyah, dzięki której użytkownicy mogą otrzymać 60 minut do wszystkich za 1 złoty.
Kampania została przygotowana w wyraźnie żartobliwy sposób i próby rozważania spotu inaczej niż jako nawiązanie do słowa rewolucja, nie są kierunkiem, w którym chcieliśmy iść.

(btw. oficjalne oświadczenie z błędem – Heyah z małej litery. – no cóż, czepiam się:) )

Pomimo swojej wiedzy i świadomości historycznej, osobiście nie rusza mnie ta reklama. Nie budzi we mnie negatywnych emocji, nie ciskam pilotem w telewizor, gdy ją widzę. Nie wypisuje na fanpage’u Heyah „Precz z komuną!”…  Z drugiej strony wzbudza we mnie pewne zainteresowanie, spowodowane niezrozumieniem. Czy agencja G7 naprawdę sobie nie zdawała sprawy, że taka reklama nie zostanie przyjęta zbyt miło w naszym kraju? Czy Heyah, jako klient zatwierdzający kampanię naprawdę liczył na jej sukces?

Czy reklama rzeczywiście propaguje komunizm? Według mnie nie. Jest to rodzaj komizmu i karykatury. Chociaż subiektywnie rzecz biorąc, reklama nie budzi we mnie negatywnych emocji, powinna zostać zdjęta ze względu na nieprzychylne odczucia ogromnej grupy konsumentów.

Wczoraj Heyah opublikowała takie oświadczenie:

Heyah

Jedno jest pewne – reklama wywołała burze, wzbudziła zainteresowanie marką, która ostatnimi czasy zupełnie zniknęła z mediów. Słowo Heyah zagościło na wielu blogach, w wielu Facebookowych postach i na największych polskich serwisach informacyjnych. Kampania „Dawajcie! Nawijajcie!” z pewnością przypomniała wszystkim o marce Heyah, dając jej nowego rozgłosu. Pytanie, czy walka o świadomość marki konsumentów, takimi metodami przyniesie oczekiwane skutki? We will see…

autor: Piotr Sztompke

Reklamy